Samo w sobie zakręcenie piątku nie jest złe. Zła jest jego koszmarna odmiana. I jest to takie zakręcenie w pracy, że o godz 10:00 pomyślałem sobie, kurcze, dopiero początek tygodnia. Uff, zły sen, mamy piątek! Miłego piątku!;)
Spokojny piątek jak sama nazwa wskazuje ma nas przeprowadzić ze stanu zaganianego zmęczenia całym parszywym tygodniem w stan delikatnej kontemplacji otoczenia i życia. Do ugotowania takiej strawy dla ducha będą potrzebne nam odpowiednie składniki. Po pierwsze miejsce, ciche i spokojne, o umiarkowanej temperaturze, taka piwniczka z kominkiem nadaje się idealnie, bo za pomocą kominka można regulować temperaturę. Po drugie, wygodne miejsce do kontemplacji, ja preferuję fotel, głęboki, obszerny fotel. Po trzecie, odpowiednia muzyka. Ostre i dyskotekowe dźwięki odrzucamy na korzyść muzyki klasycznej czasem zwanej poważną oraz smooth jazzu. Po czwarte, garść dobrego tytoniu w formie dobrze nabitej fajki lub cygara. Po piąte, butelka dobrego trunku, najlepiej dobry koniak. Po szóste, ostatnie, ale nie najmniej ważne, kobieta, stosunkowo młoda, ale nie za młoda, powabna, uśmiechnięta, raczej małomówna, najlepiej milcząca, skąpo ubrana (jako strój preferuję moją koszulę albo bez, bez stroju). Przygotowanie. Puszczamy muzykę, siadamy w fotelu, usadawiamy na kolanie kobietę, która służy nam ogniem i otwiera butelkę... zapomniałem o koniaku, lecę do sklepu. Miłego piątku! Buźka!
To taki piątek, w który budzisz się w stanie sprzed dnia dzisiejszego i odnosisz wrażenie, że wczoraj był piątek. I tak na dobrą sprawę był, tyle że tydzień wcześniej. Popieprzony tydzień, ale równocześnie przepiękny bo zaczynający się od piątku i kończący się piątkiem.
To jeden z tych stanów umysłu. Budzisz się jednego piątku potem jest sobota i niedziela, sobota, niedziela, sobota, niedziela, piątek, sobota i niedziela. A potem człowiek jeżeli przeżyje, to przeżywa wszystko.
Dzisiaj po pracy wyciągnąłem rower z garażu by mięśnie sobie przypomniały jak się z nim obchodzić. Szczególnie przypomniały sobie mięśnie rak jak się pompuje koła ręczną. ;) Potem prysznic. A teraz wino. Także taki piątkowy zestaw: rower, prysznic, wino, zdecydowanie polecam. Miłego piątku!
Tak, dzisiaj bezapelacyjnie jest najlepszy piątek tego roku. Pogoda dopisuje, temperatura podniosła się, ptaszki śpiewają, wino się dotlenia, a przede mną sobota ogrodowa, czyli przekopywanie, sianie, sadzenie, odsłanianie (krzaków róż) i inne drobne ogrodowe porządki. Uśmiech pełną gębą. Miłego piątku! P.S. Podobno jest dzisiaj trzynasty, czy cóś. ;)
Nieziemski stan piątkowy sprowadza się do tego, że jestem nieziemsko zmęczony. Dodając do tego średniej jakości pogodę i brak alkoholu we krwi, mogę powiedzieć jedno, dobranoc. ;)
Z każdym kolejnym piątkiem jestem napędzany przez "otoczenie". Nie mogę spokojnie wrócić do domu i zrelaksować się. Wszystko przez wiosnę? Jak nic muszę zacząć pić. ;) Miłego piątku!